Zmysłowe trójporozumienie

Otworzyłem wczoraj butelkę furminta Istenhegy dűlő 2006 Jánosa Árvaya i po pierwszym łyku nieco się przestraszyłem. Z czym ja to wino wypiję i czy w ogóle wypiję? Alkohol za wysoki, sporo niezbyt ciekawej goryczki, owoc ledwo się tli, kieliszek może wysączę, ale co zrobić z resztą? Rozejrzałem się dookoła. W pustej lodówce podsychał (o)scypek przywieziony tydzień temu z Beskidów, który kilka dni temu tak pięknie połączył się z CB Fino z andaluzyjskiej bodegi Alvear. Na stole stała napoczęta niedawno butelka toskańskiej oliwy z Isole e Olena, miałem też kilka plastrów szynki szwarcwaldzkiej i żadnych innych pomysłów. Ukroiłem kilka plastrów oscypka, szynkę zwinąłem w ruloniki, wszystko polałem oliwą, wziąłem do ust, popiłem … Z szynką efekt był niezły, ale z naoliwionym oscypkiem wino zaśpiewało! Zniknął alkohol, schowała się gdzieś goryczka, na pierwszy zaś plan wysunął się niewidoczny dotąd, soczysty, słodki owoc. Spróbowałem oscypka bez oliwy, było OK, ale bez emocji. Oliwa z chlebem i winem – nie bardzo. Ser, oliwa i wino – fantastyczne!

Nie do końca rozumiem co się tak naprawdę stało, nie wiem też, czy towarzysząca mi wówczas muzyka Milesa Davisa (też fusion!) miała jakikolwiek wpływ na wyniki (zdaniem niektórych mogła mieć). Nie wiem, czy inny ser by się sprawdził (pecorino?), czy też inna oliwa, w każdym razie Polska, Węgry i Toskania połączyły się wczoraj na moim podniebieniu w piękną, harmonijną całość.



Kategorie:Kuchnia

Tagi: , , , , ,

8 replies

  1. Ponadzmysłowe zaskoczenie

    Dziś, 1 października 2009 przeczytałam na stronie
    http://www.winomagazyn.pl/archive/11-jesienna-galaria-wina

    Degustacje wina na trwałe wpisały się już w polski pejzaż imprez kulturalnych. 4 października 2009 r. w Warszawie odbyła się VI Jesienna Galaria Wina organizowana przez Centrum Wina.

    To było prawdziwe święto wina. W budunku Agory od godziny 14.00 do 20.00 miłośnicy najszla-chetniejszego z trunków mogli poczuć się jak w niebie. Ponad 50 producentów wina z całego świata przywiozło na warszawską degustację kilkaset gatunków win. Były wśród nich alkohole ze średniej półki, ale takaże te, na które stać tylko majętnych koneserów. Z godziny na godzinę gości przybywało. Około godziny 18.00 lobby budynku Agory pękało w szwach. Wśród gości można było dostrzec znane osobistości, m.in. aktora Andrzeja Chyrę i Rafał Maserak.

    (Cytuję na wszelki wypadek)

    Winomanie, byłeś tam może za trzy dni, czyli 4 października? 🙂

    • Arano, bardzo dziękuję za ten kapitalny link, chciałbym mieć taki wgląd w przyszłość, choćby i na te trzy dni naprzód! Chciałem tam być, nie wiem jednak, czy udało mi się dotrzeć, w najbliższą sobotę byłem bardzo zajęty. Szkoda, że autor notatki nie napisał, czy uda mi się dojechać, wiedziałbym, czy warto próbować 🙂

      Pozdrawiam!

  2. I co, byłeś? Bo ja tak.

    • Nie byłem, nie będę (proszę sobie wybrać odpowiedni czas 🙂 )

      Niestety sobota nie jest dla mnie najlepszym dniem na tego typu imprezy. Może następnym razem?

      Pozdrawiam!

  3. Aż mnie interesuje jakiego typu miałeś oscypka, ile miał dni jak długo ser był trzymany w zalewie etc.. I z której części Beskidów? i konkretnie od kogo – zawszem ciekawy takich rzeczy
    A brak pierwszego bukietu? Cóż tu ser i oliwa nie pomogą, owoce i miód czujemy przy lipcowym słońcu, którego to życzę wszystkim co będą pić ten przepiękny furmint.

    • Strasznie trudne pytania zadajesz, Zbyszku. Nie znam się na oscypkach (nie wiem nawet, czy ser miał prawo do tej nazwy, pewnie nie miał). Kupiłem go przy szosie, przy wyjeździe z Powroźnika w kierunku Krynicy. Zaraz za przejazdem kolejowym, a przed zakrętem w lewo, jest po lewej stronie coś w rodzaju bacówki, miejsce zdecydowanie turystyczne, ale sery (był też bundz) mi smakowały, więc zaopatrzyłem się przed wyjazdem do domu.

  4. Z tą nazwą oscypka jest ciekawiej niż z samym oscypkiem. Primo potocznie oscypkiem nazywa się również gołki, a nawet redykołki. Sekundo prawo do chronionej geograficznie nazwy ma teraz tylko stowarzyszenie baców podhalańskich z Kazkiem Furconiem na czele i jego prowadzoną przez Pietrka Kohuta żywiecko-śląską filią.
    Wreszcie też bardzo ciekawa sprawa – bacowie układając specyfikacje oscypka wybrali ją tak że w zasadzie sami spełniają ją rzadko. choćby to, że zbyt nisko ustawili dopuszczalną zawartość mleka krowiego, które dodaje się nie tylko z przyczyn ekonomicznych ale także po to by ser nie pękał w trakcie wędzenia, po drugie budzący uśmiech politowania wymóg stosowania naturalnej podpuszczki.
    Oczywiście wspominać nie muszę że czysto owczych oscypków nie ma w zasadzie wcale, nie licząc nielicznych majowych dni. A z końcem września na rynek trafiają już tylko czysto krowie – jakoś owce nie chcą dawać mleka po redyku.
    Oj mógłbym godzinami opowiadać o tym jak dutki zatryumfowały nad przyzwoitością i zdrowym rozsądkiem. Nawiasem mówiąc wczoraj późno w nocy degustowaliśmy z Jackiem Kleyffem bodaj ostatnią w Zakopanem gołkę z jakąś tam zawartością owczego mleka. A potem Tomasz Szwed przyniósł redykołki przy których chciało się wyć z rozpaczy nad ich skandaliczną jakością. Masz jeszcze z butelczynę tego furminta?

    • Tego już nie mam niestety, w ogóle zapasy furmintów kończą mi się w tempie zatrważającym, trzeba by coś z tym zrobić.

      Trzeba też coś zrobić z moją wiedzą, o redykołkach poczytałem przed chwilą, wcześniej tej nazwy nie słyszałem …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: