Prasówka 28

Jak się Wam podoba projekt winnego centrum (tutaj i tutaj), które ma powstać w Bordeaux? Podobno „ma odzwierciedlać zmysłową stronę wina”…

Jeśli wybieracie się na wakacje do Turcji i chcielibyście spróbować tam coś dobrego, przeczytajcie co o tureckich winach napisał ostatnio (i wcześniej) Ned Goodwin.

Coś z polskiego podwórka: reportaż z rowerowej wycieczki do Wachau w blogu „Książka i Wino”.

Pamiętacie aferę Bernarda Madoffa, który dwa lata temu został skazany na bodaj 150 lat więzienia za zdefraudowanie kilkudziesięciu miliardów dolarów powierzonych mu przez wielu dość naiwnych inwestorów? Miał on skromną kolekcję win, które ostatnio sprzedano na aukcji, cały z niej dochód przeznaczając dla ofiar jego malwersacji. Podobno na każdą oszukaną przez Madoffa osobę przypadnie z tego po 8 dolarów.

Przywoływany już tu piemoncki winiarz Enrico Rivetto zastanawia się, czy w dzisiejszej Europie bez granic ma jakikolwiek sens gwarantowanie importerom prawa wyłączności w jakimś kraju, wśród przykładów wymieniając Luksemburg i Polskę.

Na koniec coś dla osób zainteresowanych sprawami nieco bardziej technicznymi. W artykule w Drinks Business Sally Easton przygląda się jajom, to znaczy betonowym zbiornikom fermentacyjnym mającym kształt wielkiego jajka, takim jak na przykład to jajo, sfotografowane przeze mnie kilka lat temu w Chablis.



Kategorie:Prasówka, Wino

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

5 replies

  1. Artykuł Rivetto jest ciekawy, chociaż zbyt mało dosadny. Niestety Polska jest jednym z najdroższych krajów gdybyśmy wzięli pod uwagę cenę wina. Marżowanie jest okrutne i to boli. Dlatego nigdy więcej nie kupię wina w Polsce. Problem jest taki, że z łatwością można uzyskać wyłączność na danego producenta i wtedy z marżami hulaj dusza. Importer przyłoży 100% a potem sklepikarz kolejne 100%. Dzięki temu wino które w sklepie za granicą kosztuje 130zł u nas wychodzi 240zł.
    Niezależnie czy kupujemy w supermarkecie czy w sklepie winiarskim i tak nas okrutnie zdzierają. Dlaczego jest tak, że niezłe wino w markecie we Włoszech czy we Francji idzie kupić za 2-3 euro a u nas za takie trzeba dać 30-40zł.
    Niestety dopóki każdy będzie chciał szybko dorobić się na winie ceny właśnie takie będą. Czekam na wejście jakiegoś dużego gracza z zachodu, może to pomoże.

    • Diageo jest duzym graczem.
      Wydaje mi sie ze ceny sa wysokie poniewasz panstwo nie pomaga w piciu wina( akcyzy i innne podatki ) , Euro tez wysoko stoi.
      Z dobrym Bordeaux nikt z ceny nie zejdzie. Zwlaszcza w sklepie ( jakos trzeba placic za czynsz ). Co innego internet.Jak sie nie myle to jedna skrzynke mozna do Polski bez problemy sprowadzic.
      Pozdrawiam

    • Jestem tym „krwiożerczym” sklepikarzem, z wypracowaną marżą 20% od butelki. Ktoś mówi 100%???, „gratuluje” znajomości rynku

      • Bardzo bym chciał się dowiedzieć gdzie jest taki sklep z 20% marżą.

        • Zapraszam na http://www.gustusvini.com nie jesteśmy importerem, ale zwyklym sklepem z winem, który współpracuje z rozsądnymi dystrybutorami.Oczywiście na rynku są różne firmy, ale proszę nie uogólniać. Takie sklepy jak mój edukują klientów i wspierają ich w wyborze wina nawet marketowego. Poza tym funkcjonowanie sklepu wiąże się z wieloma kosztami, chociaż jest to sklep rodzinny. Proszę mi napisać jak głęboko zna się Pan na sprzedaży detalicznej, hurtowej i imporcie win oraz całej procedurze, która towarzyszy prowadzenu takiego biznesu? Łatwo oskarżać i wspierać się na obiegowych opiniach. Proszę wgryźć się w temat przy lampce wina, albo pozostać tylko przy winie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: