Torbreck w Warszawie

Gdy w pierwszym tegorocznym numerze Magazynu publikowaliśmy artykuł Stuarta George’a o Australijczyku Davidzie Powellu i jego winiarni Torbreck z Barossy, nie przypuszczaliśmy (choć wyznawcy teorii spiskowych pewnie i tak w to nie uwierzą), że tak szybko wina Torbreck trafią do Polski. Na zaproszenie firmy Wines United, która buduje coraz ambitniejsze portfolio win z Australii i Nowej Zelandii, przywiózł je do Warszawy Andrew Tierney, dyrektor eksportu Torbreck. Przedstawił je w minioną środę podczas kameralnej degustacji w La Fromagerie.

Andrew Tierney

Andrew Tierney

O firmie Torbreck i jej właścicielu nie będę pisał, odeślę do artykułu Stuarta George’a (MW 1/2011 – niedługo powinien w całości pojawić się w portalu), tu zaś skupię się na winach. Torbreck koncentruje się na odmianach rodańskich (syrah, grenache, mourvedre, roussanne, marsanne i viognier), wyjątek czyniąc dla semillon. Degustację otworzyły dwa wina białe.

Woodcutter’s Semillon 2009. Intrygujący kamienno-ozonowy nos, w ustach dużo materii owocowej delikatnie tylko dotkniętej beczką, dobra kwasowość. Bardzo dobre.

Roussanne Marsanne Viognier 2009. Choć wino pachnie bardzo atrakcyjnie (owoce, głównie brzoskwinie, z lekkim akcentem beczki), niemal cała jego siła tkwi w ustach, fantastycznie kwasowych, skoncentrowanych, pieprznych, z bardzo długą końcówką. Znakomite!

Przedstawione na degustacji wina czerwone to dwa kupaże typu GSM, dwa shirazy i trzy shirazy z domieszką viognier.

Cuvée Juveniles 2009 podobało się Stuartowi George’owi, ale mi podobało się chyba jeszcze bardziej. Nie mający kontaktu z drewnem kupaż grenache (60%), syrah i mourvèdre (po 20%) wprost eksploduje czystym, świetnie kwasowym, malinowo-śliwkowo-jeżynowym owocem, w długiej końcówce przechodząc w czarne jagody z ładną nutą korzenną i pikantną domieszką pieprzu. Może brak mu nieco złożoności, ale pije się rewelacyjnie. Znakomite!

The Steading 2008 jest beczkową wersją poprzedniego wina. Nie robi aż takiego wrażenia, przede wszystkim z powodu rocznika, który był dużo trudniejszy z powodu upałów, które nastały w Barossie w kluczowym dla dojrzewania okresie. Owoc jest tu przetworzony, konfiturowy, wciąż ma jednak sporo świeżości. Bardzo dobre.

Woodcutter’s Shiraz 2010 jest chyba najprostszym winem całego zestawu, to klasyczny shiraz z Barossy, skoncentrowany i nieco dżemowaty, ale zachowuje dużo soczystości i jest całkiem elegancki. Bardzo dobre.

The Struie 2008 to także czysty shiraz, kulturystyczny, ale całkiem elegancki, w fakturze niemal oleisty, ale z dobrą kwasowością, która równoważy słodki, nieco dżemowy owoc i utrzymuje świeżość aż do końca. Mocna ocena bardzo dobra.

The Factor 2006 to shiraz na modłę północno-rodańską robiony z kilkuprocentową domieszka viognier, choć stylistycznie nie próbuje win z doliny Rodanu naśladować. Potężny, ale świeży i bardzo czysty owoc, dojrzałe taniny, dobra, „elektryzująca” kwasowość. Owoce pochodzą z winnicy liczącej sobie, bagatela, 140 lat, z hektara zbiera się ich około jednej tony (więc kilka razy mniej, niż z typowej młodej winnicy). Jeśli czasem mam wątpliwości, czy „bomba owocowa” (to jeden z ulubionych terminów Parkera) może być elegancka (znów użyłem tego słowa, ale to chyba klucz do tajemnicy sukcesu tych win), to w tym przypadku z pewnością jest. Znakomite.

Descendant 2007 również jest shirazem z niewielką (w tym roczniku 7%) domieszką viognier. Dłużej niż poprzednie wino dojrzewa w beczkach, robi jednak wrażenie jeszcze świeższego, co być może jest wpływem rocznika. Opinie na temat tego, które z dwóch ostatnich win jest lepsze, będą pewnie podzielone, ja skłaniam się ku The Factor, ale i tu muszę dać ocenę Znakomite.

RunRig 2006 też zawiera domieszkę viognier, jednak w przeciwieństwie do poprzednich win, w których na sposób rodański obie odmiany fermentują razem, tutaj 2% viognier zostało dodane już po selekcji najlepszych baryłek z dojrzewającym winem. To pierwsze wino w całym zestawie, w którym ujawniają się cechy aromatyczne zwykle przypisywane winom z Australii, a mianowicie wyraźna nuta mentolowa wpadająca w eukaliptus, nie dominuje ona jednak złożonego, intensywnego zapachu wina. Koncentracja jest tu potężna, nie czuć jednak ani odrobiny przesady, pije się to wino świetnie, choć nie jest to przyjemność tania. Ten kieliszek wypiłem, ze świeżo ukruszonym kawałkiem parmezanu był jeszcze lepszy. Znakomite.

Importer zapewnia, że ceny polskie będą bliskie cenom detalicznym w Australii, co oznacza 60-70 zł w przypadku kilku etykiet tańszych, 100-150 zł dla win ze środka stawki i ok. 700 zł dla RunRig. Zależy to oczywiście od kursów walut (i pewnie od wielu innych czynników), proszę więc traktować te dane jako bardzo orientacyjne.

Degustacja win Torbreck nie była jedyną, jaka się tego dnia w Warszawie odbyła, o kolejnej napiszę w następnym wpisie.



Kategorie:Uncategorized

Tagi: ,

2 replies

  1. Miałam przyjemność degustować powyższe wina kilka lat temu w Tajlandii wraz z Davidem Powellem, który odwiedził nas by zaprezentować swoje wina a przy okazji spędzić kilka dni nad morzem andamańskim. Wina były wspaniałe. Począwszy od świeżego, aromatycznego z zawadiacką nutą pieprzu i leśnych owoców 2007 Cuvee Juveniles przez 2005 Descendant, starzonego w beczkach używanych wcześniej do produkcji RunRig (stąd jego nazwa – potomek dziedziczący beczki) do mięsistego, skoncentrowanego 2004 RunRig butelkowanego bez filtrowania i klarowania. Torbreck produkuje również świetne słodkie wino The Bothie wyprodukowane ze szczepu Muscat Blanc a petit grains z nutami melona, lemonki i liczi. Sam David jak pisze Stuart George to „człowiek, którego się kocha lub nienawidzi”. Mi udało się go pokochać, choć początki były trudne. Spóźnił się na kolację, której był gwiazdą i ostentacyjne w ramach aperitifu pił Cuba Libre podczas gdy jego goście rozpływali się nad urokami 2007 Woodcuter’s Semillion. Gdy w kieliszkach pojawiły się pierwsze wina z lini Torbreck w Davidzie nastąpiła zmiana. Uroczo i rubasznie zaczął opowiadać nam o każdym z nich. Od tamtej pory do końca pobytu pił już tylko wino, po ciuchu zdradzę, że włoskie – ale być może to ja „maczałam” w tym palce.

  2. Wypowiedź usunięta przez administratora

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: