Skoncentrowana elegancja Trinoro

Pojawił się wczoraj w Warszawie Andrea Franchetti, właściciel toskańskiej Tenuta di Trinoro i sycylijskiej posiadłości Passopisciaro.  Przywiózł  sześć roczników swego flagowego toskańskiego wina i prezentując je podczas przedpołudniowego spotkania z grupą dziennikarzy i importerów opowiadał o pracy w winnicy, o winifikacji, o drożdżach, o błędach które popełniał, o nowych pomysłach, wsłuchiwał się w opinie o winach.  Otwarty, uśmiechnięty, może nawet zrelaksowany, chyba polubił Warszawę (pokryta maskującym brud śniegiem w słoneczny dzień wyglądała rzeczywiście nieźle) i już zapowiedział kolejną wizytę, tym razem z winami z Etny.

Był to mój pierwszy bezpośredni kontakt z jego winami, do tej pory tylko o nich czytałem i próbując je przeżyłem spore zaskoczenie. Spodziewałem się ekstremalnej ekstraktywności, znalazłem wina co prawda skoncentrowane, ale bardzo eleganckie.  Oczekiwałem uderzenia beczką, znalazłem tylko delikatne nuty dębowe. Nie są to może wina z mojej bajki, nie tylko z uwagi na ich ekstremalne ceny (od 150 euro za najmłodszy sprzedawany dziś rocznik 2007), ale nie mogę odmówić im dużej klasy i winiarskiej kultury.

Ekstremalność Franchettiego przejawia się przede wszystkim w winnicy, leżącej w toskańskiej Val d’Orcia. Cabernet franc, merlot, cabernet sauvignon i petit verdot (w tej kolejności wchodza zwykle w kupaż głównego wina) są prowadzone z niewiarygodnie małą wydajnością. Pięć kiści na krzak, każda po 60 g.  Nie chciałem w to uwierzyć, ale kolejna liczba, 300 g owoców z krzaka, potwierdza wcześniejsze. Duży udział mają tu bardzo późne zbiory (czasem zbyt późne, jak przyznał Franchetti), a także specjalny dobór podkładek korzeniowych, dodatkowo ograniczających wigor krzewów.  Swą metodę prowadzenia winorośli Franchetti porównuje do japońskich bonsai.

Krótko o samych winach. 2008 (jeszcze czekające na butelkowanie) i 2007 były zdecydowanie zbyt młode, bym mógł coś bardziej sensownego o nich napisać, poza wrażeniem słodyczy, która zdaniem autora win za kilka lat zniknie, a także stosunkowej miękkości obu win.  Zdecydowanie za młode jest też bardzo masywne i taniczne wino z roku 2006 (10% petit verdot), ale dużą klasę pokazuje już dziś. Dość szybko ewoluuje wino z rocznika 2003, które chyba niedługo osiągnie szczyt swych możliwości, może nie tak wysoki jak w innych rocznikach, ale budzący respekt, jeśli się wspomni trudną, hipergorącą pogodę tamtego lata.

Dwa najlepsze wina degustacji to dla mnie bez wątpienia wina najstarsze. To z rocznika 2001 uderzyło mnie intensywną nutą herbacianą, zdecydowanie największą koncentracją, która jednak nie obezwładnia, kwasowość zapewnia świetną równowagę, taniny zaczynają się układać. W roczniku 1999 pogoda zdaniem Franchettiego też była trudna, ale w zupełnie inny sposób niż w roku 2003: dużo deszczy, stała groźba zniszczenia zbiorów przez pleśń.  Powstało wino stosunkowo szybko ewoluujące, wydawało się dużo bardziej dojrzałe niż rocznik 2001, w ciemno trudno byłoby zgadnąć, że dzielą je tylko dwa lata. To niewątpliwie najbardziej  dziś złożone wino degustacji zbliża się chyba do swego szczytu, zaczynają się pojawiać aromaty win naprawdę dojrzałych, choć świeżość wciąż w nim jest i można mu przepowiadać długie życie.

Napisawszy to wszystko muszę szczerze przyznać, że nie do końca mnie te wina przekonały,  ultradojrzałość (granicząca z przejrzałością) owoców nie jest dla mnie w winie najważniejsza.  Z drugiej strony, wysoka zawartość alkoholu (sięgająca czasem 16%) w ogóle mi w tych winach nie przeszkadzała, a biorąc pod uwagę młody wiek winnic (pierwsze posadzono w roku 1992, więc starsze degustowane roczniki zrobiono z bardzo młodych krzewów)  i młody wiek win zrobionych z nieco starszych krzewów z ciekawością będę czekał na kolejne okazje do degustacji.  Na pewno nie będę tych win kupował, ale (choć nie miałem okazji spróbować) skuszę się dużo tańszym Le Cupole di Trinoro (zwykle ok. 20 euro), które jest niemal równie wysoko oceniane.

Wszystkie wina degustowaliśmy z butelek magnum.



Kategorie:Wino

Tagi: , , ,

5 replies

  1. A kto to organizował? Bo chyba Trinoro do Polski nikt nie sprowadza…

    • Franchetti przyjechał do Polski z prywatną wizytą, w organizacji degustacji pomagała mu Anna Smolec ze „Świata Win”. Jego win do Polski nikt nie sprowadza (w każdym razie nikt kupujący bezpośrednio od producenta). Na pytanie, czy szuka importera odpowiedział, że „mógłby być zainteresowany”.

  2. Próbowaliśmy kiedyś Le Cupole i nieźle wypadło:
    http://www.sstarwines.pl/wino2962

  3. dzisiaj miałem okazję spróbować Le Cupole 2006
    (próbując nie wiedziałem co piję (szczepy) i kim jest producent- teraz doczytuję i tak trafiłem na ten blog)

    głowę bym dał sobię uciąć, a raczej język, że było tam sporo sangiovese :))
    w nosie i ustach była mocna wiśnia i pewna ostrość, ale widzę tu:
    ( http://tenutaditrinoro.it/vini/pdf/lecupole_2006_it.pdf )
    tylko uvy bordoskie, a więc error- pozostaje mi wąchać i uczyć się dalej 🙂

    a wino było dobre, może nie na 20euro, ale dobre.

  4. Probowalam jego Cabernet franc z jego winnincy w malowniczej Toskanii i musze przyznac ze jest to smak niezapomniany. Niczym nie przypomina Cabernet franc innych producentow. Bonsai nad bonsai…

    Bardzo poboa mi sie ten blog dlatego tez pozlwolilam sobie umiescic link tego blogu w linkach na http://www.jakiewino.pl

    Serdecznie pozdrawiam,

    Ewa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: